Inteligentny dom zaczyna się tam, gdzie przestajesz o nim myśleć. Tak rozwijał się polski system smart home F&Home
Jest 23:47.
Leżysz już w łóżku.
I właśnie wtedy mózg, który przez cały dzień z powodzeniem ignorował wiele naprawdę ważnych spraw, rozpoczyna drobiazgowy audyt.
Brama zamknięta?
Chyba tak.
Światło na dole zgaszone?
Raczej.
Drzwi tarasowe?
No właśnie.
Ogrzewanie w salonie nadal pracuje w trybie dziennym?
…
Przez chwilę próbujesz przekonać siebie, że wszystko jest w porządku.
Po czym wstajesz.
I prawdopodobnie właśnie w takich chwilach najlepiej widać, po co ludziom inteligentny dom.
Nie po to, żeby mieć więcej ekranów.
Nie po to, żeby zwykły włącznik światła zastąpić aplikacją.
I zdecydowanie nie po to, żeby móc powiedzieć znajomym, że lodówka rozmawia z żarówką.
Dobry smart home ma zdejmować z człowieka konieczność zajmowania się tym, czym zajmować się nie musi.
Co ciekawe, historię naszego F&Home możemy opowiedzieć właśnie w taki sposób.
Nie jako katalog kolejnych urządzeń.
Nawet nie jako kalendarium.
Tylko jako historię kolejnych ograniczeń, które dzięki rozwojowi technologii można było z inteligentnego domu usunąć.
F&Home w skrócie – najważniejsze etapy
2008 – powstaje przewodowy system F&Home.
2012 – pojawia się niezależny system bezprzewodowy F&Home RADIO.
2022 – powstaje FOX, niezależny system wykorzystujący Wi-Fi.
2024 – dwa światy automatyki przewodowej i radiowej zostają połączone w jeden F&Home.
Dzisiaj – F&Home jest systemem hybrydowym, w którym mogą współpracować rozwiązania przewodowe i radiowe. FOX pozostaje odrębnym systemem Wi-Fi, a aplikacja FOX obsługuje oba rozwiązania.
Ograniczenie pierwsze: wszystkim trzeba sterować osobno
W tradycyjnym domu każda instalacja cierpliwie czeka na człowieka.
Światło – aż je włączymy.
Roleta – aż ją opuścimy.
Ogrzewanie – aż zmienimy nastawę.
Brama – aż naciśniemy przycisk.
Pierwszy F&Home powstał w 2008 roku jako profesjonalny system automatyki przewodowej. Urządzenia wykonawcze instalowaliśmy przede wszystkim w rozdzielnicach elektrycznych, a jednym z najbardziej charakterystycznych elementów systemu były autorskie panele ścienne o przekątnej 12 i 15 cali. Z czasem pojawiła się również obsługa mobilna – najpierw przez aplikację F&Home, później F&Home 2.
Najważniejsza zmiana była jednak mniej efektowna wizualnie niż duży ekran wiszący na ścianie.
Poszczególne funkcje budynku przestawały działać jak całkowicie osobne instalacje – mogły być zarządzane w ramach jednego systemu automatyki.
A to zmienia sposób myślenia o domu.
Bo jest zasadnicza różnica pomiędzy:
„mogę zgasić światło z telefonu”
a:
„nie muszę pamiętać, żeby je zgasić”.
To właśnie w tym drugim kierunku przez kolejne lata będzie rozwijać się idea smart home.
Ograniczenie drugie: jeśli czegoś nie przewidziałeś podczas budowy, masz problem
Każdy, kto choć raz budował lub remontował dom, zna pewne złośliwe prawo inwestycji.
Najlepsze pomysły pojawiają się tuż po zakończeniu prac.
Ściany są pomalowane.
Podłogi ułożone.
Ekipa spakowała narzędzia.
I właśnie wtedy okazuje się, że przydałby się jeszcze jeden przycisk. Dodatkowy czujnik. Automatyka rolety. Sterowanie w altanie. Albo urządzenie w miejscu, do którego nikt wcześniej nie doprowadził odpowiedniego przewodu.
Przewodowa automatyka świetnie sprawdza się tam, gdzie można ją dobrze zaplanować już na etapie inwestycji.
Problem w tym, że podczas projektowania trudno przewidzieć, czego będziemy potrzebowali za pięć czy dziesięć lat.
Dlatego w 2012 roku powstał F&Home RADIO.
Nie był wtedy po prostu bezprzewodową wersją przewodowego F&Home ani kolejnym modułem do istniejącego systemu. Był drugim, niezależnym środowiskiem, posiadającym własne rozwiązania techniczne, konfigurator dla Windows oraz aplikację.
Rozwiązywał jednak bardzo konkretny problem.
Pozwalał rozbudowywać automatykę w istniejących budynkach oraz docierać do miejsc, w których prowadzenie nowych przewodów byłoby trudne, kosztowne albo zwyczajnie nie miało sensu.
Automatyka przestawała kończyć się tam, gdzie kończyło się przygotowane wcześniej okablowanie.
Przez wiele lat istniały więc obok siebie dwa profesjonalne światy: przewodowy F&Home i radiowy F&Home RADIO.
I przez pewien czas taki podział był naturalny.
Aż sam zaczął stawać się ograniczeniem.
Ograniczenie trzecie: wybierz technologię i trzymaj się jej
Przewód czy radio?
Przez lata takie pytanie wydawało się całkowicie oczywiste.
Tyle że z punktu widzenia człowieka mieszkającego w domu jest trochę absurdalne.
Właściciel budynku zazwyczaj nie chce przecież „systemu radiowego”.
Chce czujnika w miejscu, do którego nie dochodzi przewód.
Nie marzy też o „automatyce przewodowej”.
Chce, żeby ogrzewanie, oświetlenie czy rolety działały stabilnie i zgodnie z jego potrzebami.
Technologia zaczyna go naprawdę interesować najczęściej dopiero wtedy, kiedy coś nie działa.
Dlaczego więc sposób komunikacji odpowiedni dla głównej rozdzielnicy miałby być automatycznie najlepszym rozwiązaniem dla ogrodu, garażu czy funkcji dokładanej osiem lat po zakończeniu budowy?
W 2024 roku nastąpił kolejny ważny etap historii F&Home – profesjonalne światy automatyki przewodowej i radiowej zostały połączone.
Od tej chwili znacznie sensowniejsze od pytania:
przewód czy radio?
stało się:
gdzie najlepiej zastosować przewód, a gdzie radio?
I właśnie na tym polega hybrydowość współczesnego F&Home.
Hybryda, czyli technologia dobierana do zadania
Określenie „system hybrydowy” łatwo potraktować jak kolejne techniczne hasło.
Tymczasem jego sens jest bardzo praktyczny.
W miejscach, w których instalację można dobrze zaplanować już podczas budowy – na przykład w głównej rozdzielnicy czy przy kluczowych funkcjach – możemy wykorzystać rozwiązania przewodowe.
Jeżeli potrzeba pojawia się później albo prowadzenie kolejnego przewodu byłoby problematyczne, można skorzystać z urządzeń komunikujących się radiowo.
Współczesny F&Home pozwala rozwijać jedną instalację przy użyciu obu technologii. W przypadku mH-DEVELOPER magistrala CAN umożliwia rozszerzanie systemu o moduły przewodowe F&Home, natomiast współpraca z zewnętrzną bramką 868 MHz pozwala dołączać moduły bezprzewodowe.
Nie chodzi więc o to, żeby pół domu zrobić „na kablu”, a drugie pół bezprzewodowo.
Chodzi o coś znacznie rozsądniejszego:
każda technologia ma pracować tam, gdzie najlepiej odpowiada konkretnemu zadaniu.
Ale jeśli radio ma być pełnoprawną częścią profesjonalnej instalacji, pojawia się jeszcze jeden problem.
Zasięg.
LAN-RADIO – mała bramka, która sporo zmieniła
Fale radiowe, niestety, nie czytają folderów reklamowych.
Mają do pokonania ściany, stropy, zbrojenie, odległości i całą fizyczną konstrukcję budynku.
W niewielkim mieszkaniu komunikacja pomiędzy urządzeniami może nie stanowić większego problemu.
Ale co z dużym domem? Budynkiem wielokondygnacyjnym? Garażem znajdującym się w innej części posesji? Rozległym obiektem, w którym urządzenia bezprzewodowe pracują w wielu strefach?
Tutaj ważną rolę odgrywa bramka LAN-RADIO.
To element dedykowany do F&Home, pozwalający podłączać do systemu urządzenia bezprzewodowe pracujące na częstotliwości 868 MHz, wykorzystujące technologię F&Home RADIO. Może zostać zastosowany zarówno wtedy, gdy serwer nie ma wbudowanego radia, jak i jako dodatkowy punkt dostępowy rozszerzający zasięg urządzeń bezprzewodowych.
I właśnie ten drugi sposób wykorzystania jest szczególnie ważny dla zrozumienia współczesnej architektury.
W większym obiekcie można rozmieścić dodatkowe bramki LAN-RADIO w odpowiednich częściach budynku i wykorzystać je jako kolejne punkty dostępowe dla urządzeń bezprzewodowych.
Radio przestaje więc oznaczać kilka urządzeń znajdujących się w pobliżu jednego punktu komunikacji. Może stać się elementem skalowalnej architektury automatyki.
I tu naprawdę widać różnicę pomiędzy dawnym podziałem na F&Home oraz F&Home RADIO a dzisiejszym F&Home.
Kiedyś były to dwa oddzielne światy.
Dzisiaj przewód, sieć LAN i komunikacja radiowa mogą pełnić różne role w ramach jednej instalacji.
To znacznie więcej niż proste „dodaliśmy radio do systemu przewodowego”.
Ograniczenie czwarte: inteligentne urządzenia niekoniecznie tworzą inteligentny dom
Kto próbował budować smart home z pojedynczych urządzeń różnych producentów, prawdopodobnie zna ten etap.
Aplikacja do żarówki.
Aplikacja do gniazdka.
Aplikacja do ogrzewania.
Aplikacja do alarmu.
Aplikacja do…
W pewnym momencie zaczynamy podejrzewać, że tradycyjny włącznik światła miał jednak pewne zalety.
I właśnie tu znajduje się jedna z najważniejszych różnic pomiędzy zdalnym sterowaniem urządzeniami a automatyką budynku.
Sterowanie odpowiada na pytanie:
„Jak mogę włączyć tę rzecz?”
Automatyka pyta:
„Co powinno wydarzyć się w domu, kiedy wydarzy się coś innego?”
Uzbrajam alarm.
To może być dla systemu informacja, że domownicy wychodzą.
A skoro wychodzą, przygotowany scenariusz może zmienić sposób pracy ogrzewania, zgasić wybrane światła, odpowiednio ustawić rolety czy przełączyć inne instalacje.
Uruchamiamy scenę „Kino”?
Może zmienić się oświetlenie, położenie rolet i sposób pracy systemu audio.
Właśnie dlatego wraz z rozwojem F&Home rosło znaczenie integracji.
W zależności od zastosowanego serwera i konfiguracji F&Home może współpracować z urządzeniami zewnętrznymi m.in. przez Modbus RTU i MQTT, integrować się z centralami alarmowymi SATEL INTEGRA oraz rozwiązaniami audio Yamaha MusicCast. MQTT pozwala również dołączać urządzenia Wi-Fi, w tym rozwiązania z rodziny FOX.
I właśnie tutaj przebiega granica między inteligentnym urządzeniem a inteligentnym domem.
Urządzenie wykonuje polecenie.
System potrafi wykorzystać jedno zdarzenie, żeby uruchomić całą sekwencję działań.
A gdzie w tej historii pojawia się FOX?
W 2022 roku do historii dołączył FOX.
Tym razem punkt wyjścia był zupełnie inny.
Nie każdy użytkownik potrzebuje od razu kompleksowej automatyki całego budynku.
Czasami zaczyna od jednej funkcji:
- Sterowania roletą.
- Kontroli gniazdka.
- Pomiaru energii.
- Prostego harmonogramu.
FOX powstał więc jako osobny, prostszy system wykorzystujący domową sieć Wi-Fi i niewymagający centralnego serwera F&Home. Nie miał być następcą profesjonalnego F&Home. Miał odpowiadać na inne potrzeby.
Ale dwa światy nie muszą być od siebie odseparowane.
Urządzenia Wi-Fi z rodziny FOX – m.in. przekaźniki, sterowniki rolet czy monitory sieci – mogą być dołączane do F&Home poprzez MQTT i w ten sposób uczestniczyć w większej logice automatyki.
To kolejna zmiana sposobu myślenia.
Nie chodzi już o to, aby wszystkie urządzenia w domu należały do jednego technologicznego świata. Chodzi o to, żeby potrzebne użytkownikowi rozwiązania mogły ze sobą współpracować.
FOX jako system i aplikacja FOX – to nie jest to samo
Tu historia pozostawiła jeszcze jedną nazwę, która może powodować zamieszanie.
FOX jest systemem automatyki opartym na Wi-Fi.
Ale FOX to również nazwa aplikacji.
Dzisiejsza aplikacja FOX umożliwia lokalne i zdalne sterowanie zarówno urządzeniami systemu FOX, jak i systemem inteligentnego domu F&Home.
Wspólna aplikacja nie oznacza więc, że FOX i F&Home są tym samym systemem.
Oznacza coś znacznie bardziej praktycznego:
użytkownik nie musi odczuwać każdego podziału, który istnieje po stronie technologii.
Aplikacja ma być interfejsem do domu, a nie egzaminem z jego architektury.
Zmienił się system. Zmienił się też sposób jego konfiguracji
Ewolucja F&Home nie sprowadza się wyłącznie do komunikacji pomiędzy urządzeniami.
Zmieniało się również środowisko, w którym system jest budowany i konfigurowany.
Dawny F&Home RADIO miał własny konfigurator przeznaczony dla Windows. We współczesnej generacji F&Home konfiguracja może odbywać się z poziomu środowiska WWW działającego w przeglądarce.
Pozornie to tylko zmiana narzędzia.
W praktyce pokazuje coś więcej: system, który ma pozostawać w budynku przez wiele lat, musi rozwijać nie tylko możliwości urządzeń, ale również sposób projektowania, konfiguracji, integracji i późniejszego utrzymania instalacji.
Smart home nie kończy się przecież w dniu odbioru domu.
Powinien móc zmieniać się razem z nim.
Nowa technologia nie powinna automatycznie oznaczać: wyrzuć starą
Historia trwająca kilkanaście lat oznacza jeszcze jedno.
W domach i innych budynkach nadal pracują wcześniejsze generacje F&Home oraz F&Home RADIO.
I nie ma w tym nic dziwnego.
Jeżeli instalacja nadal wykonuje swoje zadanie, nie istnieje powód, żeby modernizować ją wyłącznie dlatego, że pojawiła się nowsza technologia.
Dlatego rozwój współczesnego F&Home nie oznacza automatycznie końca starszych systemów. Aktualny serwis wsparcia nadal udostępnia oprogramowanie dla wielu generacji serwerów – od rH-SERWER 1.0, przez kolejne wersje rH-SERWER i DIN, po mH-DEVELOPER – oraz aplikacje mobilne. Możliwość aktualizacji czy modernizacji konkretnej instalacji zależy jednak od jej generacji oraz architektury.
To ważny element całej historii.
Bo profesjonalna automatyka budynkowa nie powinna być projektowana na jeden sezon.
Ma pracować latami.
I to jest chyba najlepsza definicja postępu
Możemy opowiedzieć historię F&Home datami.
2008.
2012.
2022.
2024.
Możemy opowiadać o przewodach, radiu 868 MHz, Wi-Fi, CAN, sieci LAN, MQTT, Modbusie czy bramkach LAN-RADIO.
Wszystko to jest ważne.
Ale prawdziwy sens tej historii widać dopiero wtedy, kiedy spojrzymy na nią od drugiej strony.
Najpierw automatyka pozwoliła nie sterować każdą instalacją osobno.
Później radio pozwoliło nie przewidywać wszystkiego przed położeniem tynku.
Hybrydowy F&Home sprawił, że nie trzeba już bezwzględnie wybierać pomiędzy przewodem a radiem.
LAN-RADIO pozwoliło nie traktować zasięgu jednego punktu komunikacji jako granicy części bezprzewodowej.
Integracje pomagają łączyć rozwiązania, które wcześniej funkcjonowały jak osobne wyspy.
A wspólna aplikacja sprawia, że część technicznych podziałów staje się dla użytkownika zwyczajnie niewidoczna.
I być może właśnie do tego powinien zmierzać inteligentny dom.
Nie do sytuacji, w której mamy jeszcze więcej rzeczy do kontrolowania.
Tylko do takiej, w której coraz mniej rzeczy wymaga naszej uwagi.
Bo najbardziej inteligentny dom nie jest tym, przy którym najczęściej wyciągamy telefon.
Najbardziej inteligentny jest ten, przy którym coraz częściej możemy go zostawić w kieszeni.
Polski
English